Korzystanie z nich jest złe? Nie jest - o ile nie opiera się o nich całej twórczości, a traktuje się je jako pomoc. Pobrałam kilka takich aplikacji, przetestowałam i stwierdzam - co kto lubi.
Aplikacja w języku angielskim - no ale co to dla mnie, jak ja tu challenge tłumaczyłam, nie korzystając ze słownika. Jeśli ktoś nie czuje się z tym językiem pewnie to może to stanowić pewien problem.
Generator ma cztery kategorie - Wygląd, Osobowość, Historia, Rodzina i Kariera.
Wygląd - w tej kategorii losujemy sobie cztery elementy - oczy, włosy, inne i sylwetka. I jest z tym zasadniczo jeden problem - aplikacja nie uznaje istnienia ŁADNEJ osoby. Zawsze wyskoczy jakieś sparaliżowane oko, krzywe zęby, garbaty nos lub coś w tym guście. To na minus - na plus to, że każda z tych podkategorii jest rozwinięta i oryginalna. Ale istnieją też ludzie, którzy wypełniają szarą masę.
Osobowość także ma cztery kategorie - Osobowość, Ulubiona Muzyka, Hobby, Religia. Największy problem jest z Osobowością - losujemy dwie cechy. Dwie cechy, gdzie zasadniczo jedna wynika z drugiej lub w ogóle jest tym samym. Jako szkielet - okey, ale na bardziej złożone postaci to nie wypali.
Historia ma dla odmiany trzy podkategorie - Życie Codzienne, Moment z Dzieciństwa i Lęk. Tu nie mam zastrzeżeń - wszystko gra.
Rodzina & Kariera - Dom, Kariera, Relacja i zwierzęta. Co prawda dla mnie losowe zwierzątko typu trzymetrowy wąż nie przemawia, może niektórzy lubią. Poza tym nie ma opcji 'bez zwierzaka'. Oczywiście, mogę odrzucić ten wybór, ale to aplikacja ma mi generować postać, a nie ja mam wybierać. Poza tym występuje pewna nieścisłość - bohater może jednocześnie bać się węży i hodować trzymetrową żmiję nazywając ją Pupuś. Taki plot twist.
RNG - Random Name Generator
Aplikacja ponownie w języku angielskim, ale naprawdę to nie przeszkadza. Zakres słów aplikacji poznaje się w trzeciej klasie podstawówki i są to nazwy narodowości - za darmo możemy sobie wygenerować imię i nazwisko: angielskie, hiszpańskie, francuskie, włoskie, chińskie, rosyjskie, niemieckie, japońskie, arabskie, greckie, szwedzkie - całkiem sporo, zwłaszcza jak na coś darmowego. Jeśli sypniemy groszem (jakieś cztery złote) możemy też generować sobie imiona i nazwiska hinduskie oraz w języku koreańskim i polskim. Jak na anglojęzyczną apkę - wow. Jak już odblokujemy języki, podobno odblokujemy też nowe imiona w dostępnych językach.
Bez wątpienia nie dla fantasy - ''generator'' skleja ze sobą imiona i nazwiska będące w powszechnym użyciu - według mnie idealnie.
Book Writer Free
Zdawałoby się, że to przeciętny edytor tekstowy. Z możliwością dodania folderu ze zdjęciami postaci - nic ponad menadżera plików. Niby zakres funkcji nie wykracza poza to specjalnie, ale mimo to jest sympatyczna ;)
Zaczynamy od założenia konta - podajemy e-mail, nick, możemy również dodać awatar, lokalizację oraz opiso-biografię. Możemy korzystać z tej aplikacji żeby do kogoś napisać.
Tworzenie jest - klikamy na fioletowy plusik. Możemy dodać okładkę oraz tytuł, aplikacja wyświetla nam także ilość słów i godzinę, kiedy ostatnio edytowaliśmy opowiadanie. Możemy je także łatwo opublikować - wtedy dostajemy również liczbę wyświetleń i obserwatorów. Mamy także możliwość wyeksportować plik, bądź udostępnić go przez: Bluetooth, ChatOn, e-mail, GG, Google+, Gmail, Wi-fi Direct lub esemesa.
W interfejsie książki możemy wybrać: język (domyślny to angielski), dodać tagi, opis, wybrać gatunek, ograniczenie wiekowe, edytować okładkę i tytuł oraz zmienić czcionkę.
Podział na rozdziały także jest łatwy oraz wygląda przejrzyście. W oknie edycji możemy użyć kursywy, pogrubienia lub wyśrodkować tekst.
Następną kategorią są Imiona i jak Boga kocham - nie wiem jak to ma funkcjonować. Działanie jest proste - tworzymy grupę, w podgrupie nowe mini-foldery i jak mniemam ma to funkcjonować jako zakładka 'bohaterowie'. Co kto lubi - dla mnie nie jest to zbyt wygodne.
Jeszcze jedna kategoria - Wątki. Ma to formę tabeli - przyznaję, że nie byłam do tego przekonana, ale jest naprawdę wygodne, o ile tworzymy plan hasłami, nie pełnymi zdaniami. W przeciwny razie nie ma to racji bytu.
Creative Writing
Ostatnia aplikacja godna uwagi z tych, które testowałam. Bardzo prosta aplikacja o niemal prymitywnym wyglądzie i bardzo nieprymitywnej treści. Nie wygeneruje nam fabuły (nie lubię generatorów fabuły, nie testowałam, a te które miałam - śmiech na sali), bohatera, nie pozwoli edytować plików - dlaczego więc jest wyjątkowa? Wygeneruje coś ważniejszego - wiarę we własne możliwości, odnalezienie sensu tego co robimy, kilka razy uderzy w twarz, kilka razy pogłaszcze po pleckach.
Całość jest serią wpisów na temat kreatywnego pisania i pisania w ogóle, jedynym minusem jest język - aplikacja po angielsku.
Wszystkie zdjęcia pochodzą z Google Play!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz