środa, 30 marca 2016

[L] One part

     Sprawa jest prosta i złożona za razem. Nie mam czasu pisać, a jeszcze trochę i pójdzie pozew za to, że olewam, więc 'rzucę' OS. Uprzedzam, że ma z pół roku, korekty nie było, w treści odniesienia to mojej twórczości, Jezus (sic!) i sporo angstu. Don't like - don't read. Albo mózg wam wypłynie nosem, ostrzegam.
***

- Mamo! - Jako pierwsza zauważasz, że mdleję i biegniesz mi pomóc. Puszczasz linę - cenisz moje życie bardziej niż Robinsona i Kyliea. Bardziej niż swoje - pokonujesz odległość bez zabezpieczeń - kaleczysz dłonie o kamienie, wykręcasz sobie kostki.
Moja dziewczynka.

Słyszę cię, Beciu. Jestem tu.
Robinson. Ty jako pierwszy wspinasz się na ścianę i klękasz nade mną. Czuję jak sprawdzasz mój oddech, czuję jak drżą ci ręce. Nie wiesz co robić, nie rozumiesz, że nic nie możesz zrobić. Nie rozumiesz - ale ja i tak umieram, przeciekając ci przez palce. Sięgasz po plecak, wbijasz w moje ramię igłę. Boli. Nie szkodzi, że boli, przynajmniej wiem, że żyję.
Mój przyjaciel. Przyjacielu, marnujesz leki.

Słyszę cię, Robi. Jestem tu.
Dawka adrenaliny przyjemnie buzuje w moich żyłach. Moje serce wali, czuję jak płynie moja krew. Słyszę płacz Bei, słyszę jak wołasz 'Mary Ann', szarpiąc mnie za ramiona.
Nie mogę jeszcze umrzeć. Jeszcze chwilę.
Słyszę was. Jestem tutaj.
W końcu pojawiasz się ty. Z nosa cieknie ci krew, bolą cię zdarte dłonie. Wszystko cię boli. Brzuch, głowa, kości. Minęło tyle czasu od ostatniego ataku. Nie chcę patrzeć jak cierpisz, Kylie. Nie chcę wiedzieć, że przeze mnie płaczesz.
Obiecałam, że będę chronić ludzi. A ich ranię.
Słyszę cię, Nutko. Jestem tu.
Beatrycze. Beciu. To wszystko nic nie da - nawet kiedy klękasz nade mną, kiedy czuję ciepło twoich rąk na swoich piersiach, nawet kiedy słyszę jak powtarzasz pierwsze słowa 'Zdrowaś Maryja'. Nie umiesz więcej, ale ta modlitwa jest najpiękniejsza.
Nie masz już siły.
Słyszę cię, Beciu. Jestem tu.
Nie poddajecie się. Żadne z was nie rozumie, że już nigdy nie otworzę oczu. Czuję na sobie drugie dłonie. Kylie, to ty?
Boisz się. Nie chcesz mnie stracić. Jedno z moich żeber pęka, ale to bez znaczenia. Nie boli. To żadna różnica, czy umrę z całym czy z połamanym żebrem. Dotykasz mojego serca.
Słyszę cię, Nutko. Jestem tu.
Płaczesz. Mówisz coś. Próbuję poruszyć palcami, ale nie mogę. Modlisz się. Przez chwilę zastanawiam się jaka to modlitwa. Dopiero po chwili rozumiem - ty modlisz się do mnie. Do wszystkich.
Słyszę was. Jestem tu.
Nie umiecie się poddać. Mija godzina, potem dwie. Żadne z was nie umie powiedzieć 'to nic nie da'. Nawet ty, Robi. Nawet ty.
Ja też nie umiałam. To nic złego.
To coś potrzebnego.
Słyszę was. Jestem tu.
Łapiesz mnie za rękę i zwijasz się w kulkę koło mojego ciała. Umierasz ze mną, Kylie. Wszyscy ze mną umieracie.
Słyszę cię, Beciu.
Wypluwasz krew, która została ci w ustach podczas reanimacji. Umarłam. Moje ciało odeszło, to nie twoja wina.
Widzę już Jego. Podaje mi dłoń, obejmuje, głaszcze po głowie. Ja też płaczę, wyrywam się.
Nie słyszę cię. Nie słyszę.
A On tylko trzyma mnie w objęciach i patrzy w moje oczy pełne łez. I nagle po prostu mówię: 'ja ich nie chcę zostawiać'.
Słyszę cię, Mary Ann. Jestem tu.
Słyszę was. Jestem tu. Zawsze będę.

niedziela, 28 lutego 2016

Jane wśród Zmutowanych.

Jane wyjrzała zza rogu. Ulica była pusta, więc założyła kaptur płaszcza i na palcach pobiegła do obskurnego budynku. Włożyła w zamek okiennic klucz i przekręciła go. Postawiła nogę na parapecie, gdy z opuszczonego marketu zaczęli wyłazić Zmutowani. Dziewczyna z pośpiechem podciągnęła się i wskoczyła do pomieszczenia, po czym zatrzasnęła okiennice i zamknęła je na klucz. Nie wejdą pomyślała i weszła w głąb domu.
Jej siostra siedziała na środku pokoju, który przed wojną był salonem. Jane uklękła koło niej. Dziewczyna podniosła twarz i uśmiechnęła się do niej. Jej spojrzenie było łaskawe i kochane. Jednak od czasów wojny niewiele było ludzi na których mogła patrzeć w ten sposób. Od czasów wojny pozostało niewielu ludzi.
- Cześć – przywitała ją. – Jak jest na zewnątrz?
- Tak samo jak wczoraj – odpowiedziała.
– Wszędzie roi się od Zmutowanych. Dzisiaj w markecie była ogromna banda.
Danielle spojrzała na nią z przerażeniem.
- Nie mów mi, że pomimo to tam weszłaś. Wolałabym głodować, niż cię stracić.
- Nie żartuj – Jane prawie się roześmiała. – Gdybym stała się Zmutowaną, też byś głodowała. A jeśli o jedzeniu mowa - zobacz, co znalazłam w sklepie starego Sama! – powiedziała i wyjęła spod płaszcza dwie paczki makaronu, słoik miodu, i trzy cukierki. Dziewczyna myślała, że cukierki rozweselą siostrę, ale tej znowu naleciało łez do oczu. Głąb ze mnie pomyślała, gdy przypomniała sobie jak Sam częstował je właśnie tymi cukierkami, gdy wracały ze szkoły. Kolejne wspomnienie sprawia jej ból uprzytomniła sobie Jane i obiecała w myślach, że koniec z rzeczami przypominającymi rodziców, przyjaciół…
Przyniosła z rogu pokoju lodówkę podróżną. Powoli zaczęła wyjmować czerstwą kromkę chleba, batona, pół litra mleka, marchewkę i udko kurczaka.
- Co chcesz zjeść? – zapytała się siostry, a Danielle spojrzała ze smutkiem na cały ich dobytek. Pokręciła przecząco głową i położyła się na kanapie. Jane westchnęła i włożyła do ust czerstwy chleb, po czym spakowała wszystko i usiadła w fotelu przed kominkiem. Ogień trzaskał wesoło. Jane pamiętała, jakby to było wczoraj, gdy siedziała z rodziną przy kominku i jedli kolację. Później jednak spadły bomby i całe miasto przemieniło się w Zmutowanych. Zasnęła, patrząc w płomienie.
Obudził ją hałas z przedpokoju. W pierwszym momencie nie zrozumiała co się dzieje, ale po chwili doszła do tego: Zmutowani. Zmutowani w jej domu. Wstała i podbiegła do kanapy, gdzie powinna spać Danielle. Jednak jej siostry nie było.  
- Danielle! Danielle! – krzyczała przerażona. Od dawna wiedziały, że Zmutowani się wedrą, i były na to przygotowane. W rogu pokoju zawsze leżała mini lodówka, dwa plecaki z najważniejszymi rzeczami, płaszcze i krótkofalówki. Ubrała płaszcz, włożyła do jednej z kieszeni krótkofalówkę i założyła jeden z plecaków, a w rękę wzięła rzeczy siostry. Po krótkim namyśle wyjęła zza kanapy piłę mechaniczną, jak dotąd najlepszy środek obrony przeciwko Zmutowanym. Wtedy usłyszała wrzask. Nie był to jednak głos Danielle. Raczej męski, ale za cienki jak na dorosłego, a za gruby na piski Zmutowanych. Ruszyła do korytarzyka, gdy zobaczyła mrożącą krew w żyłach scenę.
Grube dębowe drzwi były rozwalone, a drzazgi walały się po całym pokoju. Pod zbitym lustrem leżała Danielle – martwa Danielle. Jej ręka już powoli zmieniała kolor na zielono-niebiesko-czerwony, typowy dla Zmutowanych. Po drugiej stronie pokoju stał wykonawca krzyku, a wokół niego pięciu Zmutowanych. Chłopak był brudny od popiołu, a jego letnie ubranie było podarte i wyglądało na niezmieniane od czasów spuszczenia bomb. Gdy jego oczy spojrzały wprost w jej oczy, poznała go. To był James, rozpuszczony bachor ze szkoły. Jane aż za dobrze pamiętała, jak dokuczał jej siostrze z powodu lekkiej nadwagi, a ją napastliwie adorował. Nienawidziła go.
Mimo to włączyła piłę i ucięła głowę Zmutowanemu, który zbliżał się do chłopaka z zębami pełnymi jadu. To samo zrobiła z pozostałymi. Nie zastanawiała się, kim byli. James spojrzał na nią trochę z przerażeniem, trochę z uwielbieniem, ale nadal z tym złośliwym błyskiem, co kiedyś. Tymczasem Danielle zaczęła się zmieniać. Jane nie miał innego wyjścia. Wyjęła pistolet i strzeliła w rosnący guz na głowie stworzenia, które kiedyś było jej siostrą. Czuła że po policzkach spływają jej łzy. Usiadła na podłodze, zrozpaczona.
- Co ty tu robisz? – warknęła do niego.
Prychnął.
- A co mogę robić? Uciekam.
Nic mu na to nie odpowiedziała, dlatego usiadł koło niej.
- Łatwiej byłoby uciekać razem – powiedział i próbował złapać ją za rękę, ale ją zabrała.
- Dobrze, możesz iść ze mną, ale musisz się liczyć z tym, że jeśli ceną mojego przeżycia będzie twoja śmierć, nie będę się wahała.
Wstała i rzuciła Jamesowi płaszcz, lodówkę, plecak i krótkofalówkę, oraz dała mu sygnał, żeby poszedł za nią. Wyszła na dwór, gdzie na szczęście nie było Zmutowanych, i skręciła w lewo. James ją dogonił.
- Dokąd masz zamiar iść? – zapytał.
- Nie wiem. Skoro wszędzie roją się Zmutowani, nigdzie nie jesteśmy bezpieczni.
- Możemy iść do portu – zaproponował.
- Po co?
- Są tam jeszcze łodzie… możemy popłynąć do Francji…
- Co da mi Francja? Pod wieżą Eiffla jest mniej Zmutowanych? – zakpiła.
- Nie… - spojrzał na nią ze zdziwieniem. – Ale bomby były zrzucone tylko na Wielką Brytanię… Nie wiedziałaś? Po za Anglią, Walią i Szkocją w ogóle ich nie ma.

Wtedy w sercu Jane odżyła nadzieja.


Źródła obrazków:

wtorek, 9 lutego 2016

Jednorożcowy challenge - lista tytułów

Uff... W końcu znalazłam trochę czasu, żeby zająć się tym wyzwaniem. Trzy sprawdziany w tygodniowo to jednak trochę za dużo. 
Udało mi się skończyć opowiadanie na konkurs - Mary Sójka z rodziny patologicznej popełnia samobójstwo, no trudno - dlatego wracam do pisania. Zobaczę, czy uda mi się napisać coś o Lenie i Esterze (wracanie do starych opków jest trudne - po pewnym czasie zaczynasz zdawać sobie sprawę, jakie jest beznadziejne, ale nie chcesz kończyć w połowie). Jeśli tak to je wrzucę na bloga.
W poprzednim poście zdecydowałam się na wyzwanie książkowe, a dzisiaj wybrałam  do niego tytuły (to moja własna lista, każdy może ją swobodnie zmieniać):


  1. Więcej niż 500 stron: Opracowanie zbiorowe - Niebezpieczne kobiety
  2.  Napisana przez osobę nie mającą więcej niż 35 lat: Sarah J. Maas - Korona w mroku
  3.  Kiedyś zaczęłam, ale nie skończyłam: Henryk Sienkiewicz - Krzyżacy cz.2
  4.  Napisana przez mężczyznę: J.R.R. Tolkien - Władca Pierścieni - Drużyna pierścienia
  5.  Napisana przez kobietę: Agata Christie - Hotel 'Bertram'
  6.  Napisana w XIX w: sir Arthur Conan Doyle - Studium w szkarłacie
  7.  Napisana przez mojego ulubionego autora, której jeszcze nie czytałam: George R. R. Martin - Dzikie karty
  8.  Napisana po angielsku: Peter Beagle - The last unicorn
  9.  Została nakręcona i stała się hitem: Rick Riordan - Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy - Złodziej pioruna
  10.  Typowa książka dla nastolatków: Krystyna Siesicka - Falbanki
  11.  Romans: Dixie Browning - Przyjaciółki
  12.  Fantasy: Christopher Paolini - Eragon
  13.  Książka którą rodzice uważają za nieodpowiednią dla mojego wieku: Maurice Druon - Królowie Przeklęci
  14.  Książka podróżnicza: Beata Pawlikowska - Blondynka na czarnym lądzie
  15.  Akcja dzieje się w przyszłości: Aldous Huxley - Nowy wspaniały świat
  16.  Książka historyczna: J. I. Kraszewski - Wizerunki królów i książąt polskich
  17.  Książka dla dzieci: Karen Karbo - Minerva Clark schodzi na psy
  18.  Poradnik: Irena Gumowska - Elementarz gotowania
  19.  Akcja nie dzieje się w naszym świecie: J. R. R. Tolkien - Władca Pierścieni - Dwie Wieże
  20.  Egzemplarz książki starszy ode mnie: Kirił Wojnow - I ze mną choćby do piekła
  21.  Autor książki działa pod pseudonimem: Lewis Caroll (Charles Lutwidge Dodgson) - Alicja w krainie czarów
  22.  Polecona przez przyjaciela: Kenneth Boegh Andersen - Uczeń diabła
  23.  Książka, którą wszyscy się zachwycają: John Flanagan - Zwiadowcy cz. 1
  24.  Tomik poezji: Wisława Szymborska - Miłość szczęśliwa i inne wiersze
  25.  Książka napisana przez twojego znajomego albo znajomego twojej rodziny lub przyjaciół: Paweł i Magdalena Opaska - Przez Madagaskar na rowerach
  26.  Książka z autografem: Paweł Opaska i Magdalena Nitkiewicz - Przez świat na rowerach w dwa lata
  27.  Akcja dzieje się w trakcie wojny: Aleksander Kamiński - Kamienie na szaniec
  28.  Trylogia - tom 1: Henryk Sienkiewicz - Ogniem i mieczem
  29.  Trylogia - tom 2: Henryk Sienkiewicz - Potop
  30.  Trylogia - tom 3: Henryk Sienkiewicz - Pan Wołodyjowski
  31.  Książka oparta na faktach: Christiane Felscherinow - My, dzieci z dworca zoo
  32.  Napisana przez Polaka: Andrzej Sapkowski - Wiedźmin
  33.  Tytułem jest tylko jedno słowo: Agata Christie - Nemezis
  34.  Tytuł cię zaintrygował: Sarah J. Maas - Szklany Tron
  35.  W tytule jest imię: E. Shmitt - Oskar i pani Róża
  36.  Książka którą przeczytasz dopiero po obejrzeniu filmu: Rick Riordan - Percy Jackson i bogowie Olimpijscy - Morze Potworów
  37.  Akcja trwa przez wakacje: Juliusz Verne - Dwa lata wakacji
  38.  Fan fiction: Paul S. Kemp - Lordowie Sithów
  39.  Książka o królowej / księżnej / arystokratce: Anne O'Brien - Zakazana Królowa
  40.  Akcja rozgrywa się w szkole: C. S. Cast - Dom nocy

W stronie Jednorożcowy Challenge możecie śledzić moje poczynania.

Pozdrawiam, Jednorożec


środa, 27 stycznia 2016

[L] Bo zupa była za słona...

     Coś co zna większość osób, która próbowała coś napisać - brak chęci, brak pomysłu. Problemem jest raczej to, że ciężko powiedzieć sobie 'pierdolę, nie robię', zaczyna się szukanie dziury w całym, usprawiedliwienia...

1. ''Nie mam weny''
 
     Lepiej usiądź, powiem ci coś co cię zszokuje - wena nie istnieje. Ta legendarna moc, siła jest jak Wróżka Zębuszka. A w zasadzie - nie jest. Odczuwasz jej obecność tak długo, jak wierzysz, że coś takiego istnieje. Czasem pisze się lepiej, czasem gorzej - ale totalnie nie ma możliwości nic nie napisać.
     Załóżmy jednak, że masz po prostu gorszy dzień. Siadasz, chcesz pisać i nie masz absolutnie żadnego pomysłu - tak się zdarza, to nic niezwykłego. Co więcej - to nic złego. Możesz  stwierdzić, że nie masz siły, nie robisz, nie masz ochoty - i nie jest to wcale zły wybór, żaden wybór nie jest zły, jeśli po prostu przyznasz, że to twój wybór, a nie jakaś wielka siła sprawcza.
     Możesz też usiąść i po prostu pisać. Tak - zwyczajnie, na siłę, opisując choćby przyrodę czy kolejny punkt planu wydarzeń. Pewnie - może to być beznadziejne, mdławe i bezsensowne - ale poprawienie tego nie będzie aż tak trudne. Wena w tym czasie prawdopodobnie się obudzi.
     Jest wersja wydarzeń, która mówi - siadaj codziennie o tej samej godzinie i przez godzinę pisz. Nawet jeśli nic nie zrobisz - po prostu pisz. Po pewnym czasie twój mózg się przyzwyczai, a ty poczujesz słynną 'wenę'. Właśnie oszukałeś system.
 
 
2. ''Nie mam jak''
 

     Coś co mnie osobiście dobija. Chcę pisać - potrzebuję specjalnego programu, bo Notatnik [okey, to nie jest może najlepszy przykład...] nie jest wystarczająco dżezi! Jeśli czujesz, że chcesz pisać, zrobisz to. Nieważne czy w super zaawansowanym programie, czy w Notatniku, czy w zeszycie.
     Często też raniącym poglądem jest to, że musisz pisać w zeszycie, musisz mieć zeszyt do zapisywania wszystkiego - inaczej piszesz chłam, pogódź się z tym, musisz pisać na kartce. Jestem jedną z osób, która nie pisze na papierze. Przepisywanie czegoś po prostu mnie frustruje - na kartkach piszę to, czego nie zamierzam publikować. Mam zeszyt - prawie go nie używam, nie czuję takiej potrzeby. Nikogo nie próbuję przekonywać, że takie rzeczy są złe, bezsensu i w ogóle TYLKO JA MAM RACJĘ.
     Pisz jak ci wygodnie. Pisz, kiedy chcesz. Nie zmuszaj się do tego. To, że ci się nie chce nie jest NICZYM ZŁYM.
 
 
3.''Nie znam tak dobrze polskiego...''
 
     Masz ochotę coś napisać, siadasz do tego, nawet zaczynasz pierwsze zdanie i nagle... Nagle schodzi z ciebie cały zapał, bo uważasz, że piszesz niepoprawnie. Przynajmniej ja tak mam - pisząc i publikując, piszę dla kogoś, prezentuję jakiś produkt i nie chcę prezentować jakiegoś gniota. Chcę prezentować swój szacunek do czytelnika - a i tak sadzę błędy w stylu latającej wody. W takim radzie w ogóle warto? WARTO.
     Każdy popełnia błędy. Trafiają do redakcji, do edytora - żeby je zminimalizować. Jeśli masz problem - skorzystaj z bety, sam przeprowadź korektę, przeczytaj kilka razy, nie spiesz się z publikacją.
     Nie stresuj się krytyką, jeśli coś przeoczysz. Ona jest dobra, zdrowa, a twoje dzieło dalej jest twoje - może jest dobre, może złe. Ale dalej twoje.
 


 


piątek, 15 stycznia 2016

[L] Wygeneruj sobie opko!

        Załóżmy, że masz stopień kreatywności złotej rybki i wymyślenie dobrej fabuły, która nie brzmi jak 'Wasze historie' w Bravo zajmuje Ci pół roku, wszystkie Twoje postacie są na jedno kopyto i zasadniczo twoje umiejętności nie są zbyt rozwinięte. Kiedyś w takiej sytuacji pozostawało czytać, ćwiczyć, czytać, czytać, ćwiczyć i ewentualnie męczyć znajomych lub porzucić pisanie. Dzisiaj w zasadzie połowę załatwią aplikacje na telefon i kilka skompresowanych poradników w Internecie.
       Korzystanie z nich jest złe? Nie jest - o ile nie opiera się o nich całej twórczości,  a traktuje się je jako pomoc. Pobrałam kilka takich aplikacji, przetestowałam i stwierdzam - co kto lubi.

 
Character Generator

 
 
 
        Aplikacja w języku angielskim - no ale co to dla mnie, jak ja tu challenge tłumaczyłam, nie korzystając ze słownika. Jeśli ktoś nie czuje się z tym językiem pewnie to może to stanowić pewien problem.
        Generator ma cztery kategorie - Wygląd, Osobowość, Historia, Rodzina i Kariera.
        Wygląd - w tej kategorii losujemy sobie cztery elementy - oczy, włosy, inne i sylwetka. I jest z tym zasadniczo jeden problem - aplikacja nie uznaje istnienia ŁADNEJ osoby. Zawsze wyskoczy jakieś sparaliżowane oko, krzywe zęby, garbaty nos lub coś w tym guście. To na minus - na plus to, że każda z tych podkategorii jest rozwinięta i oryginalna. Ale istnieją też ludzie, którzy wypełniają szarą masę.
         Osobowość także ma cztery kategorie - Osobowość, Ulubiona Muzyka, Hobby, Religia. Największy problem jest z Osobowością - losujemy dwie cechy. Dwie cechy, gdzie zasadniczo jedna wynika z drugiej lub w ogóle jest tym samym. Jako szkielet - okey, ale na bardziej złożone postaci to nie wypali.
        Historia ma dla odmiany trzy podkategorie - Życie Codzienne, Moment z Dzieciństwa i Lęk. Tu nie mam zastrzeżeń - wszystko gra.
         Rodzina & Kariera - Dom, Kariera, Relacja i zwierzęta. Co prawda dla mnie losowe zwierzątko typu trzymetrowy wąż nie przemawia, może niektórzy lubią. Poza tym nie ma opcji 'bez zwierzaka'. Oczywiście, mogę odrzucić ten wybór, ale to aplikacja ma mi generować postać, a nie ja mam wybierać. Poza tym występuje pewna nieścisłość - bohater może jednocześnie bać się węży i hodować trzymetrową żmiję nazywając ją Pupuś. Taki plot twist.
 
 
RNG - Random Name Generator
 
 

 




          Aplikacja ponownie w języku angielskim, ale naprawdę to nie przeszkadza. Zakres słów aplikacji poznaje się w trzeciej klasie podstawówki i są to nazwy narodowości - za darmo możemy sobie wygenerować imię i nazwisko: angielskie, hiszpańskie, francuskie, włoskie, chińskie, rosyjskie, niemieckie, japońskie, arabskie, greckie, szwedzkie - całkiem sporo, zwłaszcza jak na coś darmowego. Jeśli sypniemy groszem (jakieś cztery złote) możemy też generować sobie imiona i nazwiska hinduskie oraz w języku koreańskim i polskim. Jak na anglojęzyczną apkę - wow. Jak już odblokujemy języki, podobno odblokujemy też nowe imiona w dostępnych językach.
        Bez wątpienia nie dla fantasy - ''generator'' skleja ze sobą imiona i nazwiska będące w powszechnym użyciu - według mnie idealnie.
 
 
Book Writer Free
 
 
 
          Zdawałoby się, że to przeciętny edytor tekstowy. Z możliwością dodania folderu ze zdjęciami postaci - nic ponad menadżera plików. Niby zakres funkcji nie wykracza poza to specjalnie, ale mimo to jest sympatyczna ;)
         Zaczynamy od założenia konta - podajemy e-mail, nick, możemy również dodać awatar, lokalizację oraz opiso-biografię. Możemy korzystać z tej aplikacji żeby do kogoś napisać.
         Tworzenie jest - klikamy na fioletowy plusik. Możemy dodać okładkę oraz tytuł, aplikacja wyświetla nam także ilość słów i godzinę, kiedy ostatnio edytowaliśmy opowiadanie. Możemy je także łatwo opublikować - wtedy dostajemy również liczbę wyświetleń i obserwatorów. Mamy także możliwość wyeksportować plik, bądź udostępnić go przez: Bluetooth, ChatOn, e-mail, GG, Google+, Gmail, Wi-fi Direct lub esemesa.
          W interfejsie książki możemy wybrać: język (domyślny to angielski), dodać tagi, opis, wybrać gatunek, ograniczenie wiekowe, edytować okładkę i tytuł oraz zmienić czcionkę.
          Podział na rozdziały także jest łatwy oraz wygląda przejrzyście. W oknie edycji możemy użyć kursywy, pogrubienia lub wyśrodkować tekst.
          Następną kategorią są Imiona i jak Boga kocham - nie wiem jak to ma funkcjonować. Działanie jest proste - tworzymy grupę, w podgrupie nowe mini-foldery i jak mniemam ma to funkcjonować jako zakładka 'bohaterowie'. Co kto lubi - dla mnie nie jest to zbyt wygodne.
          Jeszcze jedna kategoria - Wątki. Ma to formę tabeli - przyznaję, że nie byłam do tego przekonana, ale jest naprawdę wygodne, o ile tworzymy plan hasłami, nie pełnymi zdaniami. W przeciwny razie nie ma to racji bytu.
 
Creative Writing
 
 
 
           Ostatnia aplikacja godna uwagi z tych, które testowałam. Bardzo prosta aplikacja o niemal prymitywnym wyglądzie i bardzo nieprymitywnej treści. Nie wygeneruje nam fabuły (nie lubię generatorów fabuły, nie testowałam, a te które miałam - śmiech na sali), bohatera, nie pozwoli edytować plików - dlaczego więc jest wyjątkowa? Wygeneruje coś ważniejszego - wiarę we własne możliwości, odnalezienie sensu tego co robimy, kilka razy uderzy w twarz, kilka razy pogłaszcze po pleckach.
           Całość jest serią wpisów na temat kreatywnego pisania i pisania w ogóle, jedynym minusem jest język - aplikacja po angielsku.
 
 
Wszystkie zdjęcia pochodzą z Google Play!




czwartek, 14 stycznia 2016

Jednorożec też tak chce!

Skoro Lagusiaki mogą mieć wyzwania a (podobno) w tym kraju panuje równouprawnienie i wolność słowa, to Jednorożce też. 

Ja zdecydowałam się na wyzwanie czytelnika. Za mało czytałam w minionym 2015. 

Nie lubię korzystać z czyiś tworów, które mogę zrobić samodzielnie (obrazków nie umiem, więc mogę je wstawiać bez żadnych wyrzutów sumienia) dlatego (spoglądając w internet) skonstruowałam własne wyzwanie czytelnika, które może sprawić mi małą trudność (a w szczególności punkty 10 i 11, heh), ale będzie dla mnie wykonalne. Zaczynamy:


  1. Więcej niż 500 stron.
  2.  Napisana przez osobę nie mającą więcej niż 35 lat.
  3.  Kiedyś zaczęłam, ale nie skończyłam.
  4.  Napisana przez mężczyznę.
  5.  Napisana przez kobietę.
  6.  Napisana w XIX w.
  7.  Napisana przez mojego ulubionego autora, której jeszcze nie czytałam.
  8.  Napisana po angielsku.
  9.  Została nakręcona i stała się hitem.
  10.  Typowa książka dla nastolatków.
  11.  Romans.
  12.  Fantasy.
  13.  Książka którą rodzice uważają za nieodpowiednią dla mojego wieku.
  14.  Książka podróżnicza.
  15.  Akcja dzieje się w przyszłości.
  16.  Książka historyczna.
  17.  Książka dla dzieci.
  18.  Poradnik.
  19.  Akcja nie dzieje się w naszym świecie.
  20.  Egzemplarz książki starszy ode mnie.
  21.  Autor książki działa pod pseudonimem.
  22.  Polecona przez przyjaciela.
  23.  Książka, którą wszyscy się zachwycają.
  24.  Tomik poezji.
  25.  Książka napisana przez twojego znajomego albo znajomego twojej rodziny lub przyjaciół.
  26.  Książka z autografem.
  27.  Akcja dzieje się w trakcie wojny. 
  28.  Trylogia - tom 1.
  29.  Trylogia - tom 2.
  30.  Trylogia - tom 3.
  31.  Książka oparta na faktach.
  32.  Napisana przez Polaka.
  33.  Tytułem jest tylko jedno słowo.
  34.  Tytuł cię zaintrygował.
  35.  W tytule jest imię.
  36.  Książka którą przeczytasz dopiero po obejrzeniu filmu.
  37.  Akcja trwa przez wakacje.
  38.  Fan fiction.
  39.  Książka o królowej / księżnej / arystokratce.
  40.  Akcja rozgrywa się w szkole.
Będę wstawiać na bloga moje poczynania. Życzcie mi powodzenia ;D
Wszystkie obrazki pochodzę z przestrzeni pomiędzy moimi uszami internetu. Siedziały u mnie na dysku trochę za długo, abym mogła znać ich źródła.