środa, 30 marca 2016

[L] One part

     Sprawa jest prosta i złożona za razem. Nie mam czasu pisać, a jeszcze trochę i pójdzie pozew za to, że olewam, więc 'rzucę' OS. Uprzedzam, że ma z pół roku, korekty nie było, w treści odniesienia to mojej twórczości, Jezus (sic!) i sporo angstu. Don't like - don't read. Albo mózg wam wypłynie nosem, ostrzegam.
***

- Mamo! - Jako pierwsza zauważasz, że mdleję i biegniesz mi pomóc. Puszczasz linę - cenisz moje życie bardziej niż Robinsona i Kyliea. Bardziej niż swoje - pokonujesz odległość bez zabezpieczeń - kaleczysz dłonie o kamienie, wykręcasz sobie kostki.
Moja dziewczynka.

Słyszę cię, Beciu. Jestem tu.
Robinson. Ty jako pierwszy wspinasz się na ścianę i klękasz nade mną. Czuję jak sprawdzasz mój oddech, czuję jak drżą ci ręce. Nie wiesz co robić, nie rozumiesz, że nic nie możesz zrobić. Nie rozumiesz - ale ja i tak umieram, przeciekając ci przez palce. Sięgasz po plecak, wbijasz w moje ramię igłę. Boli. Nie szkodzi, że boli, przynajmniej wiem, że żyję.
Mój przyjaciel. Przyjacielu, marnujesz leki.

Słyszę cię, Robi. Jestem tu.
Dawka adrenaliny przyjemnie buzuje w moich żyłach. Moje serce wali, czuję jak płynie moja krew. Słyszę płacz Bei, słyszę jak wołasz 'Mary Ann', szarpiąc mnie za ramiona.
Nie mogę jeszcze umrzeć. Jeszcze chwilę.
Słyszę was. Jestem tutaj.
W końcu pojawiasz się ty. Z nosa cieknie ci krew, bolą cię zdarte dłonie. Wszystko cię boli. Brzuch, głowa, kości. Minęło tyle czasu od ostatniego ataku. Nie chcę patrzeć jak cierpisz, Kylie. Nie chcę wiedzieć, że przeze mnie płaczesz.
Obiecałam, że będę chronić ludzi. A ich ranię.
Słyszę cię, Nutko. Jestem tu.
Beatrycze. Beciu. To wszystko nic nie da - nawet kiedy klękasz nade mną, kiedy czuję ciepło twoich rąk na swoich piersiach, nawet kiedy słyszę jak powtarzasz pierwsze słowa 'Zdrowaś Maryja'. Nie umiesz więcej, ale ta modlitwa jest najpiękniejsza.
Nie masz już siły.
Słyszę cię, Beciu. Jestem tu.
Nie poddajecie się. Żadne z was nie rozumie, że już nigdy nie otworzę oczu. Czuję na sobie drugie dłonie. Kylie, to ty?
Boisz się. Nie chcesz mnie stracić. Jedno z moich żeber pęka, ale to bez znaczenia. Nie boli. To żadna różnica, czy umrę z całym czy z połamanym żebrem. Dotykasz mojego serca.
Słyszę cię, Nutko. Jestem tu.
Płaczesz. Mówisz coś. Próbuję poruszyć palcami, ale nie mogę. Modlisz się. Przez chwilę zastanawiam się jaka to modlitwa. Dopiero po chwili rozumiem - ty modlisz się do mnie. Do wszystkich.
Słyszę was. Jestem tu.
Nie umiecie się poddać. Mija godzina, potem dwie. Żadne z was nie umie powiedzieć 'to nic nie da'. Nawet ty, Robi. Nawet ty.
Ja też nie umiałam. To nic złego.
To coś potrzebnego.
Słyszę was. Jestem tu.
Łapiesz mnie za rękę i zwijasz się w kulkę koło mojego ciała. Umierasz ze mną, Kylie. Wszyscy ze mną umieracie.
Słyszę cię, Beciu.
Wypluwasz krew, która została ci w ustach podczas reanimacji. Umarłam. Moje ciało odeszło, to nie twoja wina.
Widzę już Jego. Podaje mi dłoń, obejmuje, głaszcze po głowie. Ja też płaczę, wyrywam się.
Nie słyszę cię. Nie słyszę.
A On tylko trzyma mnie w objęciach i patrzy w moje oczy pełne łez. I nagle po prostu mówię: 'ja ich nie chcę zostawiać'.
Słyszę cię, Mary Ann. Jestem tu.
Słyszę was. Jestem tu. Zawsze będę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz