poniedziałek, 28 grudnia 2015

[L] Challenge accepted! - tłumaczyć każdy może, trochę lepiej albo gorzej...

       Czyli pobawmy się w pisarza, pobawmy się w tłumacza! W Polsce wcale nie takie popularne - znalazłam w sumie dwie opcje, z czego jedną gdzieś zobaczyłam - a potem zgubiłam i już nie znalazłam.
      Wariant pierwszy: Napisz 500/1000 słów dziennie/tygodniowo.
      Wariant drugi: Napisz opowiadanie używając słów: X, Y, Z (przykładzik taki)

       Ale że ja kobieta pracująca jestem, żadnej pracy się nie boję - Writer's Challenge.



1. Napisz swoją krótką autobiografię
2. Napisz farfocla  fanfiction
3. Zrecenzuj film/książkę/cokolwiek
4. Napisz tyradę* o czymkolwiek
5. Napisz do kogoś list
6. Napisz o swoich uczuciach do kogoś
7. Napisz krótki wiersz
8. Napisz cokolwiek chcesz o czymkolwiek chcesz i jakkolwiek  chcesz. Ciesz się wolnością!
9. Napisz historię miłosn
10. Napisz list do siebie z przyszłości
11. Napisz o tym, co akurat chodzi ci po głowie
12. Napisz krótką historię
13. Napisz o czymś co uwielbiasz
14. Napisz o tym, czego chcesz lub napisz co chcesz
cheapcomposepaperservice.com

1. Włącz losową piosenkę ze swojego telefonu/IPoda/czegokolwiek-co-ma-playlistę i napisz 250 słów, inspirując się utworem.
2. Napisz 250 słów inspirując się kolorem ścian w twoim pokoju
3. Stwórz listę 'jak zostać/być...' składającą się z 15 podpunktów
4. Stwórz około 250wyrazowe opowiadanie opierające się na ostatniej części dialogu, który usłyszałeś (tak, nawet jeśli jest to - Mruczek, kur***, złaź z szafy)
5. Napisz dialog, w którym jednym z rozmówców będzie mężczyzna, który wybrał zły numer. Rozmowa musi się zakończyć zdaniem: ''no tak, spodziewał*m się''
6. Napisz dwunastostrofowy wiersz o byciu niewiarygodnie pijanym
7. Przedmiot, który masz po swojej lewej stronie nagle zmienił się w przedmiot, który masz po prawej! Napisz 250 słów o swojej reakcji lub 25 linijek wiersza o swojej reakcji.
8. Wyobraź sobie, że nie możesz opuścić swojego pokoju przez tydzień. Opisz każdy z siedmiu dni, używając maksymalnie 50 słów na pojedynczy opis.
9. Wpisz w wyszukiwarkę jakiekolwiek słowo i napisz coś zainspirowanego siódmym obrazkiem, który się wyświetli.
10. Napisz krótki utwór wierszowany zainspirowany ostatnim opowiadaniem/książką/nowelą jakie przeczytałeś. Musisz zawrzeć w swojej pracy podobny wątek lub postać do tych, który wystąpiły w oryginale.
11. Ułóż playlistę z 15 kawałków, których mógłbyś użyć żeby powiedzieć komuś jak bardzo go nienawidzisz. Żaden  utworów nie może mieć w treści 'nienawidzę' ani 'cię' (w żadnym języku)
12. Idź do tej strony, wybierz Word+ (potem je przetłumacz...). Wygeneruj jedno słowo na każdą część mowy, a potem... Pisz aż wszystkie zużyjesz ;)
13. Spójrz w swoje lewo - pierwszy przedmiot jaki rzuci ci się w oczy ma posłużyć do stworzenia metafory. Kontynuuj dzieło (wiersz lub proza) przez 150 słów.
14. Napisz 'dorosłą' opowieść, gdzie narratorem będzie pięćdziesięciolatek. Całość ma brzmieć jak na pięćdziesięciolatka, ale i normalnie dla reszty społeczeństwa.
15. Wyszukaj swoją znienawidzoną piosenkę, a potem NAJGORSZĄ linijkę. Zmuś jedną z postaci w twoim opowiadaniu, aby wypowiedziała ją na głos.
16. Wyobraź sobie, że siedzisz na ławce w parku. Napisz 'odę' (prozę lub wiersz) do osoby, która przeszła obok ciebie. Rozpocznij od słów 'zobaczył*m cię kiedy przechodził*ś parkiem...'
17. Twoja postać siedzi na dachu ze zwierzakiem, z którym musi porozmawiać. Zwierzę w jakiś sposób musi skłonić do podjęcia decyzji/zmianie decyzji.
18. Napisz jakikolwiek wiersz pod tytułem 'Wzór na szczęście'.
19. Wyobraź sobie wymarzonego chłopaka/dziewczynę. Spisz wszystkie cechy jej/jego wyglądu, charakteru, jej/jego hobby i inne informacje, które uznasz za ważne. A teraz napisz scenę w której zachowanie tej postaci odrzuca/obrzydza ;)
20. Napisz wymianę zdań między skrajnie różnymi osobami na jedną stronę A4. Nie używaj opisów - tylko dialog. Bez uzupełnień dialogowych.
21. Napisz o postaci, która jest ofiarą przemocy/niepokojenia w dowolnej formie. Postać odczuwa silny ból i upokorzenie, ale wierzy, że da sobie radę.
22. Napisz 150 stron poetyckiej prozy w której KAŻDE ZDANIE MA TYLKO JEDNO SŁOWO.
23. Twoja postać przychodzi do restauracji i zamawia swoje ulubione danie, dokładnie to samo co inna osoba przy stoliku obok. Oboje wychodzą zanim jedzenie zostaje podane - opisz co się stało.
24. Napisz 'rachunek sumienia'/opis przeżyć wewnętrznych kobiety, której życie stanie do góry nogami w ciągu trzech minut.
25. Napisz wymianę listów/e-mailów między wściekłym synem i ojcem, który chce ponownie uczestniczyć w życiu syna, lecz spotyka się z odmową. Zawrzyj w zakończeniu interwencję matki.
26. Napisz opowiadanie (400 słów) z perspektywy ośmioletniego chłopca. Akcja dzieje się w szkole. Niech rozpocznie się od lekkomyślnych/bzdurnych rozmyślań bohatera, które popchną akcję na ciekawsze tory.
27. Napisz opowiadanie z perspektywy panny młodej o powiedzeniu 'tak, chcę'. Stopniowo jednak zaczyna panikować i żałować takiej decyzji. W zakończeniu musisz umieścić fragment w którym wcześniej opisałeś/aś dekorację z kwiatów.
28. Napisz 500 słów o poranku postaci, która budzi się z kacem.
29. Napisz do siebie wiadomość z perspektywy niezadowolonego czytelnika. Napisz 100 słów o blogu.
30. Napisz opowiadanie pod tytułem 'Koniec', które NIE JEST o śmierci, końcu świata ani o zerwaniu.

A więc? Może wypełnicie któreś zadanie lub chcecie sprawdzić moje skille? Może macie propozycje na inny, własny CHALLENGE pisarski?

niedziela, 20 grudnia 2015

Zawieszanie & rumun vs rom

Mam depresję. Nie mogę znaleźć w sobie siły w staniu z łóżka, a co dopiero napisać cokolwiek. Nie mogę już dalej prowadzić tego bloga. Żegnajcie.
.
.
.
Żartowałam :P

Z moim zdrówkiem fizycznym i psychicznym jest jak najbardziej w porządku.

Chyba nie powinnam pisać powyższego zdania - skręciłam nadgarstek, a dodatkowo ciągle mam wrażenie, że ktoś mnie śledzi >.> Nieważne, mój psychiatra zabronił mi o tym pisać.

Jeśli chodzi o przestanie pisania, to trochę w tym racji - postanowiłam wziąć udział w konkursie literackim, w którym bez żadnych skrupułów niszczę dobre imię pisarzy fantastyki i mojej nauczycielki od polskiego >.> dlatego nie bardzo mam czas (i ochotę) opisywać dzieje kujonki Estery i genetycznego mutanta Leny. To oznacza, że zawieszam regularne pisanie - jeśli mi się zachce, to mi się zachce. ale raczej mi się nie zachce, makowiec jest zbyt kuszący ._.

Jeśli chodzi o ogłoszenia, to by było na tyle, ale jeden temat przykuł moją uwagę - a konkretnie:
Jak to możliwe, że niektórzy ludzie nie potrafią odróżnić Rumuna od cygana?
Swego czasu poznałam jednego rumuna przez grę komputerową (League of Legends łączy ludzi) i był naprawdę świetnym kolesiem (był, bo nie chce ze mną grać :'}). Gadałam z nim przez skypa kilkanaście razy (zamiast 'I think' mowił 'I tink') i nigdy nie czułam się, że gadam z kimś złym. Na zdjęciach był całkiem przystojny, i w żadnym wypadku nie miał takiej brązowo-brudnej, cygańskiej karnacji.

Niektórzy twierdzą "cyganie to inaczej romowie, a Rumunia po angielsku to Romania". cyganie przywędrowali sobie z Indii, a Romania pochodzi od 'roma', czyli Rzym.

Inni wrzucają cyganów i rumunów do jednego, złodziejskiego worka. Złodzieje są wszędzie - na każdym zakątku Ziemi, nawet na Antarktydzie (krwawy bój pingwinów o kamyczki). Tak jak wszędzie znajdziemy alkoholików, oszustów, grubasów (no, prawie - pozdrowienia dla Afryki), mafiosów i innych ludzi, których ie chcielibyśmy spotkać w ciemnej uliczce - cholerna globalizacja. Czyli wszędzie są ludzie zarówno dobrzy, jak i źli.

Koniec końców, podczas IIWŚ to Rumuni ratowali tyłki polskim ludziom uciekającym od terroru pana H. i pana S., a cyganie.. uciekali razem ze wszystkim, nawet tym co nie było ich. Kto ma zasiłki, a kto pracuje za najniższą krajową? Logika.

Jakim trzeba być debilem, żeby tego nie ogarniać? (Fabianie, czytasz to? ^^)

Właśnie ów Fabian swoim zachowaniem skłonił mnie do napisania tego (Brawo, dzięki tobie świat będzie lepszy) i jemu właśnie oraz innym idiotom nie odróżniających roma od rumuna dedykuję ten post.

System bloggera podkreśla mi wyraz 'rom' napisany z małej litery, za to 'rumun' z małej nikomu nie przeszkadza. Są równi i równiejsi.

Obrazków nie będzie, bo nawet wszechwiedzący google nie potrafi odnaleźć obrazka na ten temat stworzonego przez człowieka z wyższym IQ niż moje klapki w tęczę.

- Jednorożec 

poniedziałek, 7 grudnia 2015

[L] Jak napisać farfocla?

keep-calm-and.tumblr.com
       Fan fiction (skrótowo: fanfic, ff) – opowiadania tworzone nieoficjalnie przez fanów filmu, książki, serialu itp., wykorzystujące postaci i świat z oryginalnego utworu. Aby w pełni zrozumieć fanfik, trzeba znać pierwowzór. Istnieją także fanfiki opowiadające historie sławnych osobistości z realnego świata, np. członków zespołów muzycznych.

      Utwory te publikowane są non-profit, gdyż inaczej mogłyby zostać uznane za naruszenie praw autorskich, chyba że w danym kraju przepisy nie wymagają takiej postawy. Najczęściej ogłaszane są w internecie oraz w fanzinach – magazynach i gazetach literackich, tworzonych amatorsko przez fanów danego utworu lub autora.


      Opowiadanie to krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą. Opowiadanie nie ma tak zwartej budowy jak nowela, o czym decydują postacie drugoplanowe, opisy i refleksje. Od noweli różni się luźną konstrukcją i brakiem obowiązujących w niej rygorów.

       Według innej definicji jest to podstawowa forma wypowiedzi narracyjnej, prezentująca narastanie w czasie toku zdarzeń, opozycyjna wobec opisu. Gatunek ten może zawierać w sobie inne gatunki oraz dialogi.


       A przynajmniej tak przedstawia się to w teorii, bo w praktyce bywa różnie. Bardzo, bardzo, bardzo różnie - fanfiki okazały się mieć naprawdę zaskakujące efekty i dzieją się w nich rzeczy bardzo niepokojące, obrzydliwe, dziwne i po prostu ZŁE.

CZY CHCESZ NAPISAĆ FARFOLCA FANFICTION? 

1. Bo kanon taki... Ograniczający jest...

        Nie krępuj się zmieniać postaciom charakterów, przecież to, że postać w rzeczywistości jest skryta w sobie i cicha, nie oznacza, że nie może zostać gwiazdą telewizji, której usta się nie zamykają. Jeśli ktoś z zasady jest oschły i pozuje na buntownika może też płakać co dwa zdania, bo random powiedział mu, że nie da spisać przyrody zwykła dziewczyna, którą zna dziesięć minut odmówiła randki. To wszystko może się zdarzyć... bez absolutnie żadnej przyczyny. To farfolec, nie musisz się męczyć uzasadnieniem. Zadbaj też żeby dobrze było widać kto tu jest tym dobrym, a kto tym złym. Czytelnik jest idiotą i sam się nie domyśli. 
        Jeśli akcja dzieje się w szkole - antagonistka koniecznie musi być cycatą blondynką, która nadużywa makijażu i jest gwiazdą szkoły. Jeśli antagonistka jest dorosła - musi być gruba, mieć odrosty, chodzić w przepoconej bluzce i używać najtańszego dezodorantu. Niech wie, gdzie jej miejsce. Koniecznie podkreślaj jaka jest zła/niedobra/wredna/kopie małe, białe kotki/sztuczna/głupia w każdym zdaniu - ale nie przesadź, bohaterka nie wie czym jest nienawiść i nigdy się nie zemści - dobro zawsze wygrywa.
       Jeśli połączyłeś ze sobą dwoje bohaterów - zrób z ich przyjaciół wrednych, paskudnych ludzi, którzy tylko grzali się w blasku żarówki ich blasku. Nie - nie mogą zostać przyjaciółmi - jak ty niby widzisz Hermionę przyjaźniącą się z Harrym i Ronem, kiedy związała się Draco? Patrz mi na usta - TO NIEMOŻLIWE. Nie w farfoclu.

 2. Single nie istnieją. To tylko plotka.

     Jeśli przeczytałaś/przeczytałeś ze zrozumieniem poprzedni punkt - już wiesz. Tylko CZYSTE ZŁO może być samotne. A wiesz dlaczego? Bo dobrzy bohaterowie mają kontakty z Imperatywem - oni już wiedzą kto jest zły. Poza tym złe postaci kochają tylko siebie - proste. 
    Możesz już przejść do łączenia wszystkich dobrych postaci. 
Heronina -> Tró loff
1 przyjaciółka Heroiny -> 2 przyjaciel Tró Loffa
2 przyjaciółka Heroiny -> 1 przyjaciel Tró Loffa
Resztę możesz połączyć jak chcesz. 

     Zabrakło ci bohaterów przeciwnej płci, którzy się znają? No tak, to się kiedyś musiało zdarzyć... CO TY ROBISZ, ONI TEŻ NIE MOGĄ BYĆ SINGLAMI! Spokojnie, wszystko da się jeszcze naprawić... 
1. Łącz ich w pary homoseksualne (ale nie Heroinę, Tró Loffa i świtę!). Nawet jeśli dojdzie do sytuacji, gdzie stanowią znaczną większość. Nie przejmuj się tym - to tylko metryczka, nic nie zmienia. W zasadzie to dzieci też z tego będą.

2. Łącz w pary bohaterów, którzy się na oczy nie widzieli. Nie słyszałaś/słyszałeś nigdy, że odległość nie gra roli i związki na odległość też są dobre?

3. Zabrakło ci już bohaterów? Nie martw się - zawsze możesz jeszcze formować wielokąty - ale tylko homoseksualne.

4. Jeśli nie ma już żadnej opcji, a shipping postaci z jabłkiem nie wyszedł pozostaje jedna rada - zabij tę postać albo zrób z niej sucz, odbij parę innej postaci i dopiero wtedy zabij. Nie ma inego wyjścia.

3. Na świecie są tylko równi. I równiejsi. 

       Zasady są proste - bohaterowie, których lubisz, mają fory. Proste? No proste. Niech sami sobie podpisują usprawiedliwienia, niech nauczyciele grzecznościowo odwracają głowę, kiedy wymykają się ze szkoły, ignorują pyskówkę... Są surowi? Ale ciebie to nie ma obchodzić - trochę szacunku dla VIP. Może być wredny dla innych, no ale nie dla Głównej Bohaterki, to tak nie działa. To nigdy tak nie działa.
       Nienawidzi się ludzi za coś, ale tak właściwie nie musisz się tym za bardzo przejmować - w końcu mejn karakter jest tak mądra, piękna, lubiana i boska, że nienawidzi się za sam fakt, że jest tak cudowna. Tak, to dobre uzasadnienie. 

4. Jedzcie dzieci!
      Interpunkcja... No tak, w zasadzie to nie musisz się nią przejmować, bo w końcu co to za różnica czy zjemy dzieci czy zachęcimy je do jedzenia. No właśnie - nie martw się przecinkami, kropkami, zapisem dialogów. Bądź oryginalna. Twórz własną interpunkcję. Nie daj sobie nic narzucić - kim oni wszyscy są żeby podważać twoją fantazję. Jeśli chcesz możesz zaczynać zdanie od przecinka, kończyć wielką literą i oddzielać wyrazy dwukropkami...
      Koniecznie nadużywaj wielokropków. W zasadzie to najlepiej zastępuj nimi wszystko inne, to nada... Tekstowi... Głębie.. Czy czujesz... Już... Tę głębię... A... Może... Teraz... 

5. Laska i łaska - jedno i to samo...
 Spójrzmy na przykład naukowy:

''Zrobiłam mu łaskę i zamknęłam drzwi''

 ''zrobilam mu laske i zamknelam drzwi'
[tekst nie należy do mnie, ale nie zapisałam nigdzie źródła... Możecie się domyśleć efektów poszukiwania w Google. Mamusiu, to nie tak...]
       Nie ma czym się przejmować, naprawdę, ty wiedziałaś/wiedziałeś co masz na myśli, a ci co nie wiedzą to wstrętni hejterzy i mają galaretkę zamiast mózgu. Laska, łaska, łąśką - jedno i to samo, nie ma czym się przejmować. Nie przemęczaj się, jeszcze dostaniesz przykurczu palców od wciskania odpowiedniego klawisza czy autokorekty w Wordzie. 

6. Pokazuj, nie opisuj!
       Są jacyś ignoranci, którzy uważają, że ta zasada odnosi się do plastycznych przymiotników czy opisów odnoszących się do innych zmysłów niż wzrok. Ale nie słuchaj ich, cóż oni wiedzą o farfoclach? Nic nie wiedzą. Najlepiej wklej link. Albo zdjęcie. 
Ubrałam się w to, na śniadanie zjadłam to, a do mojej szkoły, która wygląda tak, pojechałam takim rowerem.

        Ogólnie się nie przemęczaj.
 
7. Nie trać życia na reaserch, to dobre dla plebsu
          Akcja twego farfocla rozgrywa się w Japonii? Rozumiem... Wyłącz natychmiast Google, od tego mojej świętej pamięci babce ręka uschła. Znasz coś takiego jak kreatywność? To jej użyj - a jeśli nie chce ci się wymyślać ustroju politycznego od nowa to po prostu wykorzystaj ten, który znasz. A jak masz pewne luki w wiedzy to dodaj do polskiego systemu szkolnictwa trochę angielskiego ustroju, trochę niemieckiego, trochę... No co tam ci do głowy przyjdzie. 
         Nie znasz nazwy jakiejś części broni/statku czy czegokolwiek? To trudna sprawa, ale w zasadzie to możesz użyć takich słów jak 'rączka' czy 'dynks'. To brzmi bardzo wiarygodnie w ustach weterana lub znawcy.

8. Szlachta nie śpi, szlachta udaje się do krainy Morfeusza...
       Zapamiętaj sobie - mejn karakter nie otwiera drzwi tylko dotyka dłonią klamki, następnie zaciska na niej swe smukłe palce, naciska żelazny przedmiot, ciągnie go do siebie, a następnie puszcza. Pamiętaj - tylko plebs myje zęby, otwiera drzwi, parzy herbatę, zasypia.
       Musisz również zadbać żeby bohaterka mogła zejść na śniadanie. Jeśli mieszka w bloku to przebij się do sąsiadów piętro niżej, zamontuj drabinę między kuchnią, a przedpokojem, nie obchodzi mnie co zrobisz, ale musi zejść na śniadanie.
       I nie zapomnij o porannych czynnościach. Tak - one też muszą być. Nie możesz użyć innego określenia ani pominąć tego momentu. Uświadom sobie ile razy wykonywałaś/wykonywałeś w życiu poranne czynności bez odpowiedniej kontemplacji... No właśnie.

       Do tego dodaj jeszcze jakąś fabułę, ale ona w zasadzie nie jest istotna. Wystarczy wykonać poranne czynności, zejść na śniadanie i udać się do liceum aby spotkać Pustą Blondi (antagonistka), dwie Frjends (wsparcie i mentorki), Tró Loffa (wątek romantyczny). Następnie zrób coś nieoczekiwanego... Tak, bal to dobry pomysł (pierwszy plot-twist), ale twoja Frjend nie ma z kim iść! (wątek dramatyczny). Teraz uderz między oczy Elementem Komicznym. Możemy porzucać jedzeniem na stołówce albo pociskami typu 'twoja stara opala się przy słoneczku GG' w stronę Blondi, a ona... Ona skoczy nam na głowę, a wtedy nią SRU! o ścianę (wątek dramatyczny). Potem można jeszcze pokazać jak bardzo bohaterka miała pod górkę w życiu... Tak, możesz też machnąć smutny wiersz z Demotywatorów, sad obrazek albo Cołelo.
      I nie zapomnij umieścić z noci pod rozdziałem, że rozdział tak bardzo ci się nie podoba (będą cię pocieszać) i że jesteś otwarta na krytykę (ale jak ktoś poczuje się panem to w ryj. Tu nie ma wolności słowa) i w sumie to nie miałaś weny, ale nie chciałaś nikogo zawieść... 

WŁAŚNIE NAPISAŁAŚ/NAPISAŁEŚ PIERWSZEGO FANFIKA!
NIE OBIECYWAŁAM, ŻE BĘDZIE DOBRY...

dev.wpzlecenia.pl

piątek, 4 grudnia 2015

Seria "Lena i Estera", rozdział 2: "Pechowa Lekcja", od Leny

Od mojego spotkania z Esterą minął niecały tydzień, ale myślę, że już się przyjaźnimy. Siedzimy razem na wszystkich lekcjach, oprócz angielskiego i niemieckiego, ponieważ należymy do dwóch różnych grup. Nie sądzę jednak, że mam szanse usiąść z kimś innym. Uczniowie w tej szkole są dziwni. Wszędzie, gdzie tylko pójdę, znajduję umalowane jak lalki dziewczyny i śmierdzących potem kolesi z herbami klubów piłki nożnej. Trzymają się w zbitych grupkach, do których nie wpuszczają nikogo z zewnątrz.
Jeśli chodzi o nauczycieli, nie poznałam jeszcze wszystkich, ale wydają mi się nieco inni, niż ci, którzy uczyli w mojej starej szkole. Moja wychowawczyni, nauczająca chemii, traktuje całą klasę jak dzieci, matematyczka  się jąka, katechetka uważa się za ascetkę wśród satanistów… Cóż,  na razie tylko pan Chełmowski wydaje się normalny.

*

W piątkowy poranek ciężko było mi wstać. Pani Grzymała – nauczycielka sztuki – zadała na ten dzień narysować krajobraz, który zobaczyliśmy na wakacjach. Jednak moje umiejętności malarskie były za niskie nawet na 3 w systemie oceniania owej kobiety, więc do trzeciej w nocy  próbowałam narysować Twierdzę Chertwisi[1] w sposób, w którym wyglądałaby jak zamek.
Ubrałam się w moje ulubione, podarte jeansy i koszulkę z wilkiem i poszłam do kuchni. Szybko zjadłam miskę płatków kukurydzianych i wstawiłam ją do zlewu. Nie miałam czasu wyjść z Mizerykordią na spacer, więc napisałam kartkę z prośbą o to i powiesiłam ją na lodówce. Może wujek wstanie i przeczyta ją zanim mój szczeniak zasika całą podłogę. Następnie umyłam zęby, po czym uczesałam włosy i doszłam do wniosku, że muszę je ponownie podfarbować, ponieważ rude odrosty ponownie zaczęły się pojawiać. Mam nadzieję, że gdzieś w Miłorząbach znajduje się drogeria i Estera mnie tam zaprowadzi.
Narzuciłam bluzę na ramiona, wzięłam torbę ze smokiem i zbiegłam po schodach. Na klatce śmierdziało alkoholem. Nie wiem, jak babcia mogła mieszkać tu przez 40 lat. Może dlatego razem ze swoimi kotami przeniosła się do domu spokojnej starości, a mieszkanie oddała nam. Szczerze mówiąc, wolałam mieszkać w Poznaniu, na wynajętych dwóch pokojach w czystym budynku, niż tu.
Jesienny wiatr nie należał do najcieplejszych. Nadchodzi zima, a ja nadal nie mogę znaleźć żadnych w miarę ładnych, ciepłych ubrań. Będę musiała wybrać się do Bydgoszczy i kupić sobie coś nowego.
Estera siedziała na ławce przed blokiem. Teoretycznie, mieszkałyśmy pięć minut od szkoły i mogłybyśmy spotykać się tam, ale mimo to czekała na mnie codziennie.
- Hej – przywitałam ją. Dziewczyna zauważyła mnie, wstała i uśmiechnęła się.
- Cześć – powiedziała radośnie i ruszyłyśmy w stronę szkoły. Estera zaczęła opowiadać mi fabułę jej ulubionego serialu – a właściwie – anime[2] One Piece. Nie mam nic przeciwko japońskim bajkom, i może kiedyś sobie je obejrzę, ale chyba wolę anglojęzyczne seriale. Tymczasem doszłyśmy już do szkoły. Zaczynałyśmy językami, więc rozeszłyśmy się do klas.
Nauczycielka angielskiego była Polką, ale na pewno przez długi czas mieszkała za granicą, albo tylko się popisuje (umiejętności tej klasy są zadziwiająco niskie). Przeplatała obydwa języki w wypowiedziach, przez co trudno ją zrozumieć. Wpuściła uczniów do sali, a ja zajęłam moje miejsce w drugiej ławce.
- Dzień dobry, drodzy students – przywitała się. – Możecie sit down.
Z całą pewnością będzie to taka sama lekcja jak zwykle – nudna. Nawet gdybym nie spędzała każdych wakacji w Irlandii, mogłabym śmiało twierdzić, że ta klasa jest po prostu, w jakiś sposób opóźniona. W końcu, która klasa w 3 klasie gimnazjum zaczyna z present perfect?

*

Udało mi się przetrwać wszystkie lekcje. Nadszedł czas na wf.
Razem z Esterą poszłyśmy do szatni i zaczęłyśmy się przebierać. Inne dziewczyny narzekały, że nie mogą ćwiczyć z biżuterią. Po pięciu minutach poszłyśmy na salę.
Wuefista kazał nam biegać. Byłam szybsza od Estery, więc po chwili ją wyprzedziłam. Nauczyciel kompletnie się nami nie interesował.
Po bieganiu rozpoczęliśmy rozgrzewkę, a następnie grę w dwa ognie. Piłka latała na wszystkie strony, a ja byłam jedną z niewielu osób, które potrafiły ją złapać i rzucić. Udało mi się skuć kilka osób, a po ich minach wywnioskowałam, że czegoś się boją. Nie rozumiałam tego.
Pod koniec lekcji nauczyciel zagwizdał i dał sygnał, żebyśmy do niego podeszły, co wszystkie uczyniłyśmy i… zaczął po nas jechać.
- Antosiewicz, jeszcze raz zobaczę cię z makijażem na lekcji, a wylądujesz u dyrektorki. Orlińska, zamiast gadać złap piłkę. Janowicz, zacznij biegać, albo kiedyś twoja gruba dupa zablokuje korytarz. Kozłowska, masz zbijać przeciwników, a nie swoją drużynę – kontynuował swoją tyradę, a na twarze wyczytanych uczennic wyrażały tylko obojętność. Podskoczyłam, słysząc swoje nazwisko.
- Różańska, czy nazwisko z kolorem w nazwie zobowiązuje do farbowania włosów? – w przeciwieństwie do innych najwyraźniej chciał mnie ośmieszyć pytaniem. Niedoczekanie.
- To zależy, czy noszenie nazwiska z ‘opium’[3] jest jednoznaczne z zachowywaniem się jak naćpany.
Nauczyciel  zrobił się czerwony. Najwyraźniej był na tyle straszny, że nikt nigdy nie skomentował narkotyku w jego nazwisku. Albo po prostu w tej szkole są sami debile.
Wuefista chyba odpuścił sobie ochrzanianie mnie. Poczułam dumę, do czasu, aż przyczepił się do Estery.
- Fenek, jesteś najgorszym sportowcem jakiego kiedykolwiek widziałem. Bieganie w twoim wykonaniu to kompletna porażka. Większość uczniów chodzi szybciej od ciebie. Gra w dwa ognie… Co ty za dzikie balety odstawiasz? Ta gra polega na łapaniu i kuciu, a nie przewracaniu się! A teraz do szatni, nie mam zamiaru dłużej oglądać waszych krzywych ryjów!
Wszyscy odeszli. Estera miała łzy w oczach. Przebrałyśmy się i poszłyśmy do domu, a ona nie odezwała się ani słowem.
- No to… pa – próbowałam się z nią jakoś pożegnać, ale kiwnęła tylko głową i poszła do internatu. Nie wiedziałam, co powinnam zrobić.
Weszłam do mieszkania, a Mizia od razu podbiegła i zaczęła obszczekiwać moje nogi. Zdążyłam jedynie zdjąć bluzę.
- Miziunia! – przywitałam się z nią i wzięłam szczeniaka na ręce. Zaczęła oblizywać mi twarz i bić ogonem po rękach. Dotknęłam nosem jej noska. Ale… coś było nie tak. Pachniała chemią i farbami. Dopiero teraz zauważyłam, że golden retriever ma białe łaty i czarne plamki na grzbiecie. A całe łapy i brzuszek umazany od przeróżnych kolorów!
- Zostawiłam cię pod opieką trzech dzieciaków. Tak to się kończy, co? – mówiłam do psa i szłam do łazienki. Jednak przechodząc obok lodówki, nadepnęłam na coś mokrego i zdziwiona, poślizgnęłam się.
Okazało się, że wuj śpi nadal. Dobra, rozumiem, przyjęcie inauguracyjne wystawy jego obrazów, a później powrót z Poznania. Okej. Ale jest wpół do trzeciej, a on nadal w łóżku?
Zdecydowałam się najpierw umyć podłogę po psich sikach, a następnie wykąpać Mizerykordię. Ciotka zabiłaby mnie, gdyby zobaczyła kuchnię w tym stanie.

*

Mizia kręciła się przez całą kąpiel. Tak jak ona, byłam mokra od stóp do głów. Wysuszyłam psa i przebrałam się.
- Oj Miziu, chyba będę musiała zrobić pranie – gadałam do leżącego w ręczniku psa. – Przy okazji wypiorę też mój strój na wf.
Przeszukiwałam plecak, gdy przypomniałam sobie, że zostawiłam worek w szafce. Napisałam karteczkę gdzie idę (mimo że wracam za 10 minut, ciotki i kuzynostwa nie ma, a wuj śpi) i wyszłam.
Szkoła była całkowicie pusta, jeśli nie liczyć woźnego i mnie. Od razu poszłam do szafek i wyjęłam mój worek ze złotą różą. Następnie udałam się do głównego wyjścia. Chociaż nie, pójdę do baru na obiad. Ciotka już wyjechała, a ja jestem noga z gotowania, i lepiej wydać te kilkanaście złotych niż spalić kolejny garnek.
Zmieniłam kierunek i postanowiłam wyjść drzwiami koło sali gimnastycznej, skąd było najbliżej do ‘mleczniaka’, ale…
Na korytarzu przed drzwiami leżał zakrwawiony trup. Spanikowałam i pobiegłam do woźnego.
- Panie woźny… – stanęłam w drzwiach, a brodaty mężczyzna spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
- Przy sali gimnastycznej… Ciało… – wydusiłam z siebie i zemdlałam.

*

Obudziłam się dziesięć minut później. Leżałam na kanapie, a koło mnie siedział wuj.
- W końcu odzyskałaś przytomność, Lenko – powiedział troskliwym głosem. Próbowałam wstać, ale gestem powstrzymał mnie i kazał siedzieć.
- Co się stało? – spytałam bezsensownie, a później przypomniałam sobie całą sytuację.
- Zemdlałaś gdy zobaczyłaś ciało pana Opiumowicza leżące przy drzwiach – mówił kojącym głosem wujek. – Jadłaś coś dzisiaj?
- Tylko miskę płatków rano.
- No widzisz – uśmiechnął się. – To tylko głód. Idziemy coś zjeść?
- Tak! – wujek tak samo jak ja nie umiał gotować. Wstałam z tapczanu  i zmierzałam ku drzwiom, ale drogę zagrodziła mi gruba jak baleron policjantka.
- Świadek zostaje do przesłuchania – odpowiedziała niskim głosem.
Chciałam zaprotestować, ale wuj mnie uprzedził.
- Oczywiście, pani władzo – powiedział. – Przyniosę ci coś do jedzenia – zwrócił się do mnie.
I tak sam na sam zostałam z olbrzymią policjantką.



[1] Bardzo stary zamek w południowej Gruzji.
[2] W Japonii anime określa wszystkie filmy i seriale animowane, a poza nią to japońskie filmy animowane i styl japońskiej animacji.
[3] Substancja odurzająca.